Kawalerka z antresolą w zabytkowej famule przy ulicy Przędzalnianej w Łodzi to projekt oparty na jednym kontraście. Z jednej strony zawilgocone mury i przeciekający sufit. Z drugiej — wnętrze z fotelami Cassina, lampą Flos i reliefem Henryka Stażewskiego. Pomiędzy nimi kilka miesięcy remontu i 29 metrów kwadratowych powierzchni.
Lokal przejęliśmy w stanie, który trudno nazwać mieszkalnym. Ściany były zawilgocone, a z sufitu przeciekało. Najcenniejszy element budynku — XIX-wieczny mur z czerwonej cegły — zakrywały płyty karton-gips, przykręcone bezpośrednio do lica.
Dlatego projekt zakładał ruch odwrotny niż zwykle. Zamiast dokładać kolejne warstwy, konsekwentnie je zdejmowaliśmy. Cegłę na ścianach okiennych odkryliśmy, a historyczne drewniane stropy odrestaurowaliśmy. Następnie zarówno belki, jak i mur poddaliśmy profesjonalnemu piaskowaniu. Bez tego zabiegu żadna z tych powierzchni nie nadawałaby się do wyeksponowania.
Punktem wyjścia była wysokość, nie metraż. Przy 380 cm w świetle 29 m² przestaje być ograniczeniem powierzchni. Staje się pytaniem o kubaturę.
W efekcie nad częścią lokalu powstała antresola z funkcją spania. Pod nią skomasowaliśmy całą obsługę mieszkania: wejście, kuchnię i łazienkę. Dzięki temu pozostała część została nietknięta w pionie. Strefa dzienna zachowuje pełne 380 cm, odkrytą cegłę i widok na belki stropowe.
Taki układ daje kawalerce dwa różne rodzaje przestrzeni. Jedna jest niska i gęsta, druga wysoka i pusta. Całe życie mieszkania toczy się między nimi.
Wnętrze jest w części ekspozycją prywatnej kolekcji. Inwestor zbiera sztukę ze szczególnym uwzględnieniem lat 70.
Meble i oświetlenie: fotele LC1 (Cassina), stolik kawowy Mex 269 (Cassina), sofa rozkładana Jillis (Innovation Living), lampa Chiara projektu Mario Belliniego (Flos), lampa stołowa OPP Jihlava z lat 70., regały USM Haller.
Sztuka: relief Henryka Stażewskiego z lat 70., obraz na płótnie Dominiki Walczak oraz obraz chemiczny Grzegorza Worpusa-Budziejewskiego.
Stażewski współtworzył grupę a.r., której kolekcja dała początek zbiorom Muzeum Sztuki w Łodzi. Praca wróciła więc do miasta, w którym zaczęła się jej historia.
Famuły przy Przędzalnianej stanowią kluczową część Księżego Młyna. To XIX-wieczny zespół fabryczno-mieszkalny wzniesiony przez łódzkiego „króla bawełny”, Karola Scheiblera — kompleks unikalny w skali Europy.
Upadek włókiennictwa odebrał osiedlu funkcję. Mimo to adres leży w ścisłym centrum Łodzi. Dla wielu pozostaje jednak synonimem ruiny. Właśnie dlatego ten projekt zaczął się od decyzji wbrew oczywistości.
Mieszkanie nie pełni funkcji stałej. To prywatne pied-à-terre inwestora, który jest łodzianinem z pochodzenia. Wybór adresu nie był rachunkiem inwestycyjnym, tylko powrotem.
Tak, pod warunkiem odpowiedniej wysokości pomieszczenia. W tym projekcie wysokość w świetle wynosiła 380 cm, co pozwoliło wydzielić strefę spania bez utraty komfortu w części dziennej. Przy wysokości poniżej 300 cm taki zabieg zwykle nie ma sensu.
Najlepiej te funkcje, które nie wymagają wysokości: wejście, kuchnię i łazienkę. Dzięki temu strefa dzienna zachowuje pełną kubaturę, a mieszkanie zyskuje wyraźny podział bez stawiania ścian.
Po zdjęciu warstw wykończeniowych mur wymaga oczyszczenia. W tej realizacji zastosowaliśmy profesjonalne piaskowanie — zarówno cegły, jak i drewnianych belek stropowych. Surowa cegła spod karton-gipsu rzadko nadaje się do ekspozycji bez takiego zabiegu.
Link do profilu Instagram
https://www.instagram.com/p/DGyTKHAsT89/?img_index=1
Sprawdź projekt Kancelaria P7