Projekt wnętrza restauracji Babajaga przy ul. Towarowej 22 w Warszawie powstał na bazie dwóch informacji: nazwy lokalu i menu opartego na kuchni polskiej. Całą koncepcję przestrzenną, materiałową i oświetleniową Sebastian Śliwiński zbudował od podstaw. Efektem jest wnętrze o powierzchni 360 m² na 110 miejsc, w którym surowy beton spotyka się z ręcznie odlewaną sztukaterią.
Inwestor przyszedł z nazwą oraz decyzją o profilu kulinarnym lokalu. Pokazał też kilka wnętrz, które z nim rezonowały. Ostatecznie jednak dał projektantowi wolną rękę, bez konieczności trzymania się konkretnego stylu.
Najkrótsza droga prowadziłaby w tym wypadku do dosłownej ilustracji. Chata na kurzej stopie, ciemne drewno, ludowa groza. Śliwiński odrzucił ten kierunek na samym początku. Wnętrze zbudowane jako przebranie starzeje się bowiem znacznie szybciej niż projekt oparty na architekturze miejsca.
Kierunek podpowiedział sam lokal. Wszystkie elementy konstrukcyjne były betonowe, a ich surowa faktura stała się bazą całej koncepcji. Zamiast maskować konstrukcję, projekt ją eksponuje.
Sala jest wysoka, jasna i przestronna. Taka miała pozostać — bez zabudów i stałych przegród. Z tego założenia wyrosła oś całego projektu: nowoczesna architektura zestawiona z nostalgią przedwojennej Polski.
Minimalizm i surowa materia pracują więc na poziomie posadzki i mebli. Historyczna dbałość o detal wchodzi dopiero na wysokości sufitu. Beton i sztukateria zestawione zostały wprost, bez elementów łagodzących kontrast.
Pierwszym, co widzi gość po wejściu, jest bar. Śliwiński zaprojektował go jako autorską instalację zatytułowaną „Słońce”. Forma wschodzącego słońca niesie na swoich ramionach całą konstrukcję półek z ekspozycją alkoholi. Po polu powierzchni instalacji biegnie oświetlenie LED w układzie łuków, które zmniejszają się ku środkowi okręgu.
Instalacja nie jest dekoracją dostawioną do baru. Jest barem. Dzięki temu gość nie wchodzi do przestrzeni gastronomicznej z barem w rogu, lecz do wnętrza, które od progu wskazuje swój środek.
Lokalizacja instalacji również nie jest przypadkowa. „Słońce” ustawiono frontem do zachodzącego słońca. O tej porze dnia oba spotykają się twarzą w twarz i przez chwilę w sali rozgrywa się gra naturalnego światła. Następnie prawdziwe słońce znika za horyzontem, a to na barze wschodzi i przejmuje wartę.
Nad instalacją, tuż pod sufitem, biegnie ręcznie malowany fresk. Ma 43 metry bieżące i opowiada historię Baby Jagi. Jego autorem jest Grzegorz Worpus-Budziejewski.
Kolejność czytania nie została narzucona i była to decyzja świadoma. Fresk nie działa jak sekwencja wymagająca przejścia od lewej do prawej. Jest światem, w którym się siedzi, a poszczególne sceny odkrywa się przypadkiem: kradzież u kupca, biesiada, walne zgromadzenie, polowanie na lisa.
Wyróżnia się jedna część, roboczo nazwana salą „niebo”. Malarstwo koncentruje się tam na motywie chmur, a nad całością wyłania się Baba Jaga na miotle. Malowidło ma ponadto własne oświetlenie — nieprzerwaną linię LED na całej długości.
Restauracja dzieli się na trzy niezależne strefy i może prowadzić trzy wydarzenia równocześnie. To wymóg operacyjny, który zwykle rujnuje otwarte wnętrza. Kończy się ściankami działowymi, przeszkleniami i korytarzem.
Tutaj podział oparto na kotarach w odcieniu szarości, dobranym tak, by wtapiały się w beton. Na co dzień kotary pozostają związane przy ścianach i restauracja działa jako jedna otwarta sala. W razie potrzeby obsługa zasuwa je i wydziela trzy osobne przestrzenie.
Sam podział zapisany jest jednak na stałe — w górze. Sufity sztukateryjne są trzy, po jednym na każdą strefę. Każdy to pełna kompozycja odlewana z gipsu na zamówienie, według wytycznych projektanta. Zawodowi rzeźbiarze wykonali fasety, kompozycje ramkowe i opracowane narożniki, a montaż odbył się ręcznie na miejscu. Żadnych elementów katalogowych.
Dzięki temu strefy pozostają czytelne także przy schowanych kotarach. Odczytuje się je z sufitu, nie z przegród.
Posadzka jest betonowa. Bar, wydawka i okienko pierogarni powstały ze stali. Stalowe są również wszystkie cokoły w projekcie.
Ścianę z toaletami, szafę na wina oraz ławy dla gości pokrywa materiał o fakturze ciemnego drewna. Tapicerka z kolei do złudzenia przypomina naturalny len.
Paleta jest celowo zawężona do czterech materiałów. Cała ozdobność wnętrza rozgrywa się bowiem na wysokości sufitu i tam zostaje.
Sufity sztukateryjne oświetlają lampy Davide Groppi, model Infinito. To najbardziej filozoficzny element całej realizacji.
Z poziomu sali nie widać źródła światła. Nad głowami gości rozpięto jak cięciwę cienkie metalowe linie. Na nich, od góry, siedzi LED skierowany prosto w sufit. Odbite od sztukaterii światło opada w dół już zmiękczone. Nie tworzy ostrych cieni, nie razi w oczy i nie ma punktu, w który można spojrzeć.
Rozwiązanie to ma jeszcze jedną konsekwencję. Gipsowy detal przestaje być wyłącznie ozdobą i zaczyna pracować jako powierzchnia odbijająca. Przedwojenny w formie detal pełni więc funkcję reflektora.
Uzupełnieniem są reflektory doświetlające bar wydawczy oraz osobne oświetlenie ekspozycji sztuki i ścieżek komunikacji gości.
Sala mieści 110 osób. Przy takiej liczbie gości komfort akustyczny przestaje być oczywisty. Dlatego nagłośnienie i akustykę potraktowano w tym projekcie na równi z doborem materiałów.
System nagłośnienia tworzy tak zwane kurtyny dźwiękowe. W efekcie dźwięk nie wędruje swobodnie między stolikami, a rozmowa przy jednym stole nie staje się tłem przy sąsiednim. To rozwiązanie, którego gość nie zauważa — zauważa dopiero jego brak.
| Obiekt | Restauracja Babajaga |
| Lokalizacja | ul. Towarowa 22, Warszawa |
| Powierzchnia | 360 m² |
| Liczba miejsc | 110 |
| Zakres | projekt wnętrza, koncepcja, instalacja autorska, dobór oświetlenia |
| Fresk i sztuka | Grzegorz Worpus-Budziejewski |
| Oświetlenie | Davide Groppi (Infinito), LED wg projektu autorskiego |
| Sztukaterie | odlewy gipsowe wykonane na zamówienie |
Ile trwa projekt wnętrza restauracji? Czas zależy od metrażu i zakresu. Projekt takiej skali jak Babajaga obejmuje koncepcję, dokumentację wykonawczą oraz nadzór autorski nad realizacją.
Czy projekt obejmuje elementy autorskie, takie jak instalacja „Słońce”? Tak. W projektach gastronomicznych element autorski buduje rozpoznawalność lokalu i często staje się jego znakiem szczególnym.
Czy można połączyć otwartą salę z możliwością organizacji zamkniętych eventów? Tak. W Babajadze rolę tę pełnią kotary w kolorze betonu, które na co dzień pozostają niewidoczne.
Projektuję wnętrza gastronomiczne w Warszawie i w całej Polsce — od koncepcji po nadzór autorski. Napisz: kontakt@sssliwinski.com
Link do profilu Instagram
https://www.instagram.com/p/DGyTKHAsT89/?img_index=1
Sprawdź projekt Kancelaria P7